Obserwator Życia

4 MAJA – WTOREK – OBSERWATOR ŻYCIA

 

Pomimo emocji związanych z rozpoczęciem nauki Stefek nie przestał żyć sprawami swojej społeczności. Niewielka wspólnota parafialna, żyjąca rytmem liturgicznym Kościoła, stała się prawdziwą szkołą dojrzałości i wrażliwości społecznej młodego Stefka. Będąc bacznym obserwatorem codziennych wydarzeń, szczerze przeżywał budowę nowego kościoła w Zuzeli. W planach Bożych i to nie było bez znaczenia. Miał przecież w przyszłości, po II wojnie światowej, odbudowywać zniszczone katedry w Gnieźnie i w Warszawie. Miał wspierać kapłanów i parafian w podnoszeniu z gruzów wielu świątyń stolicy i Polski.

Dzieciństwo było szkołą i przedsionkiem dla tych ważnych działań. Po latach, podczas swego biskupiego spotkania z wiernymi w rodzinnej wiosce, tak dawał dowód swego przywiązania do przeszłości, wyraz swej wrażliwości na historię:

Ale co najbardziej zapadło mi w pamięci – mówił – to rozpoczęcie budowy tego kościoła. Wtedy budowano inaczej, z wielkim trudem. Stroną gospodarczą i rachunkową zajmował się mój ojciec. Do niego należało załatwianie wielu spraw z murarzami i majstrami. Pamiętam pierwsze wykopy pod fundamenty świątyni. Widziałem olbrzymie sterty wydobytych przy kopaniu fundamentów kości waszych pradziadów, dziadów i ojców, które później uroczystym pogrzebem pochowano pod tą świątynią. Pamiętam, że niekiedy byliśmy wzywani na pomoc, gdy zabrakło cegły na rusztowaniach. Przychodziły wici do szkoły, a wtedy chłopcy przybiegali na plac budowy i pod kierunkiem murarzy dźwigaliśmy cegły z dalekich pryzm pod schody, prowadzące do rusztowania. Wyżej nie wolno było iść ze względu na bezpieczeństwo. Dźwiganie cegieł było pierwszym moim przyczynkiem do budowy kościoła, najpierw materialnego, a dzisiaj duchowego.

To budowanie wiejskiego kościoła, samoorganizacja i solidarność parafian, pragnących nowej, wspanialszej świątyni, oddanie i ofiarność ludzi szanujących swego proboszcza, nie pozostało bez wpływu na eklezjalną wrażliwość przyszłego dobrego Pasterza. Ta parafialna, międzyludzka i międzypokoleniowa więź, zbudowana na wierze w jednego Ojca, nie była bez wpływu na duszę Stefana. Jakże zasadne wydaje się zastosowanie słów proroka Izajasza do oceny przyszłej, dziejowej misji kardynała Wyszyńskiego: „Twoi ludzie zabudują prastare zwaliska, wzniesiesz budowle z odwiecznych fundamentów. I będą cię nazywać naprawcą wyłomów, odnowicielem rumowisk – na zamieszkanie” (Iz 58, 12). Dziecięcy wkład w budowę parafialnego kościoła, połączony z fascynacją architekturą pierwszych polskich katedr, które oglądał wieczorami na kartach przywołanej już wcześniej książki dotyczącej dziejów Polski, rzutowała na całe życie. Nie tylko miał być budowniczym murów, świątyń, ale wspólnoty wiary. Miał być odnowicielem świadomości chrześcijańskich korzeni i więzi w Narodzie. Jak prawdziwe są słowa wspomnień Księdza Prymasa:

[…] ziarno gorczyczne, gdy wpadnie w duszę człowieka, trzyma się wiernie i towarzyszy mu całe życie. Wcześnie zrodziła się we mnie miłość do tej bazyliki (gnieźnieńskiej – przyp. S.P.), do jej gotyckiego wystroju, do jej dziejów, do kultu, który związany jest z początkiem Narodu, chrześcijaństwa i państwa polskiego. Wcześnie poznałem dzieje świętego Wojciecha, Bolesława Chrobrego i Dąbrówki, świętego Bogumiła – dzieje naszego Narodu, ciągnące się przez tysiąc lat, aż do dziś dnia wszczepiające się w krew, w myśli i serce człowieka, nie dające się od niego oderwać.

Po wielu latach, przemawiając w warszawskiej archikatedrze, na gruzach stolicy mówił:

Polska jest zespolona nie jednym węzłem, nie parcianym powrozem, Polska jest zespolona sercem wiary. Jej siłą jest wiara Chrystusowa! Jej jednością jest moc nadprzyrodzonej łaski Bożej! Jej nadzieją niezłomną jest pragnienie katolickiej Polski, Chrystusowej Polski!

Czy mały Stefek spodziewał się, że będzie kiedyś strażnikiem i obrońcą tego serca wiary Polaków?

Maryjo, uproś nam u Syna liczne i święte powołania do kapłaństwa i do życia konsekrowanego!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.