WOJNA SIĘ SKOŃCZYŁA, ALE KŁOPOTY NIE

23 MAJA – NIEDZIELA   –   WOJNA SIĘ SKOŃCZYŁA, ALE KŁOPOTY NIE

Wojna dla chrześcijanina, a tym bardziej dla kapłana, jest wielką próbą rozumienia ewangelicznego przykazania miłości. Może właśnie dlatego ksiądz Stefan znalazł kiedyś w lesie, niesioną wiatrem relikwię z płonącej Warszawy – niedopaloną kartkę z cytatem: Będziesz miłował… Czy z samego faktu bycia kapłanem wynika większa łatwość pokonania pokusy niechęci lub nienawiści do wroga?. W swoich wyprawach kapłańskich spotykał wielu żołnierzy: niemieckich, węgierskich i ukraińskich, których przygotowywał na śmierć.

W szpitaliku w Laskach opiekowano się także rannymi jeńcami. Katolicy w niemieckich mundurach prosili o ostatnią pociechę tego Polaka, do którego i oni, jako wierzący, mieli prawo. Przypomnijmy, że 21 lat później Kard. Stefan Wyszyński, jako przewodniczący delegacji Episkopatu Polski pod koniec Soboru Watykańskiego II , dążył do wdrożenia w życie programu pojednania. Przed uroczystością Tysiąclecia Chrztu Polski biskupi polscy wystosowali 56 listów do episkopatów całego świata, wśród nich także do biskupów niemieckich. W Orędziu – w końcowej części – znalazły się m.in. następujące słowa:

W tym jak najbardziej chrześcijańskim, ale i bardzo ludzkim duchu wyciągamy do Was, siedzących tu, na ławach kończącego się Soboru, nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie. List został podpisany 18 listopada 1965 r. przez trzydziestu sześciu polskich biskupów. Odpowiedzią na ten pełen heroizmu i samozaparcia gest, była odpowiedź, którą 5 grudnia 1965 r. biskupi niemieccy udzielili, pisząc m.in.: „Ze wzruszeniem i z radością odebraliśmy Wasze orędzie”. Dobrym owocem takiej postawy była żywa współpraca papieża Jana Pawła II z jego późniejszym następcą, a kiedyś prefektem Kongregacji do Spraw Doktryny Wiary – ks. kard. Józefem Ratzingerem. Leczenie ran i rozwój miłości jest jednak procesem.

Właśnie wtedy na podwarszawskiej, leśnej drodze był ks. S. Wyszyński wychowywany do pogłębionej perspektywy ducha, którego wyrazem był wspomniany akt wyciągnięcia dłoni do współpracy. Sytuacja Polski po wojnie była żałosna. Okropne ofiary w ludziach, a zwłaszcza w środowisku inteligencji, dawnych kadr duchowych, naukowych i technicznych. Wszystkie główne próby podjęcia w okresie międzywojennym trudu odbudowy kraju i zerwanych wcześniej więzi społecznych, wyrównania różnic między regionami, zostały unicestwione przez hitlerowców. Teraz z kolei w miejsce faszystowskiego okupanta wchodziła nowa struktura władzy, obierająca za program odcięcie się od wszystkiego, co tradycyjnie polskie i chrześcijańskie.

Już 18 września 1945 r., niemal dokładnie w 6. rocznicę agresji Związku Radzieckiego na Polskę, zerwano konkordat z Watykanem. Wypracowane w czasie wojny przez Polaków struktury Podziemnego Państwa Polskiego i inne organizacje narodowowyzwoleńcze, odwołujące się do ciągłości prawowitej władzy niezależnej od Związku Radzieckiego, spotykały się z konsekwentną i bezwzględną represją i unicestwianiem. Wystarczy choćby przywołać wymowny kazus rotmistrza Pileckiego. Nowy porządek rzeczy, zwany ustrojem socjalistycznym, wkradał się do Polski wielopostaciowo, korzystając z górnolotnych haseł, ubierających się w piórka szlachetnych idei humanistycznych oraz troski o dobro wspólne obywateli. Nowy okupant bazował na skądinąd naturalnym i żywo obecnym w społeczeństwie pragnieniu normalizacji życia.

W tych nadchodzących, niełatwych czasach, miał ksiądz Stefan Wyszyński spełnić wyjątkową rolę – proroka i pasterza. Zanim to się stało, wracał po wojnie do swojej diecezji, do Włocławka. Był kapłanem tamtejszej diecezji. Wracał do społeczności zranionej, cierpiącej z powodu rozbicia rodzin, śmierci bliskich, utraty dobytku, nierzadko kalekich i chorych, dotkniętych przerażającą biedą. U wielu, w wyniku przeżytych cierpień, pojawiały się nowe problemy duchowe, poddające w wątpliwość istnienie Boga, wiarę w Jego dobroć i miłosierdzie. Jako zaangażowany w problemy społeczne, wrażliwy na biedę ludzką kapłan, nie mógł nie przeżywać z rodakami dramaturgii tego okresu.

Maryjo, upraszaj nam łaskę prawych sumień, pełnych światła Bożego, wolnych od zakłamania i niewierności względem Boga. Nie dozwól nam uciekać przed Bogiem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *