ŚWIĘCENIA KAPŁAŃSKIE. KŁOPOTY ZE ZDROWIEM

12 MAJA – ŚRODA –   ŚWIĘCENIA KAPŁAŃSKIE. KŁOPOTY ZE ZDROWIEM

Stefan Wyszyński był zdolnym klerykiem. Doceniali to jego profesorowie. Udzielał się naukowo. Wygłaszał odczyty w auli seminaryjnej, np. O zmartwychwstaniu ciał wg św. Tomasza, publikował w „Słowie Kujawskim”, dzienniku wydawanym przez Kurię Diecezjalną we Włocławku. Ukazywał zagrożenia ze strony nowych nurtów ideologicznych, zwłaszcza faszyzmu. Zagadnienia społeczne, a szczególnie problemy świata robotniczego absorbowały jego uwagę, udzielał się w seminaryjnym bractwie abstynenckim. Od czasu do czasu pojawiały się jednak kłopoty zdrowotne. W kwietniu 1924 r. przyjął święcenia diakonatu. Kapłaństwo wydawało się być już tak blisko. W czerwcu tego samego roku, niedługo po rozpoczęciu z innymi diakonami rekolekcji przed święceniami kapłańskimi, musiał udać się do szpitala. Lekarze, błędnie rozpoznając tyfus, umieścili go na oddziale zakaźnym. Życie uratowała mu siostra szarytka. Osłoniła go parawanem. Uniknięto tym samym zarażenia dodatkową chorobą.

Gdy koledzy rozjeżdżali się po swoich rodzinnych parafiach, by w gronie swoich bliskich odprawiać uroczyste prymicje, Stefan walczył o przeżycie, zaatakowany ciężkim zapaleniem płuc. Po wyjściu ze szpitala, cały czerwiec i lipiec przebywał na kuracji w Licheniu Starym pod Koninem. Znał tamtejszy wizerunek Maryi, wystawiony wtedy w kościele św. Doroty. Bywał już tam wcześniej kilkakrotnie, by podreperować słabnące zdrowie. Niektórzy nie dawali mu żadnych szans, wróżąc rychłą śmierć. Jednak ordynariusz, ksiądz biskup Stanisław Zdzitowiecki, wielki przyjaciel alumnów, wydał pozwolenie na wyświęcenie Stefana.

Uroczystość odbyła się w dwudzieste trzecie urodziny kandydata – 3 sierpnia 1924 r. Z najbliższej rodziny towarzyszyła Stefanowi jedynie młodsza siostra Stanisława. Jakże szczegółowo opisywał i oceniał później Ksiądz Prymas te wyjątkowe chwile:

Święcenia kapłańskie otrzymałem w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej włocławskiej […]. Byłem święcony sam – 3 sierpnia. Moi koledzy otrzymali święcenia 29 czerwca, a ja w tym dniu po-szedłem do szpitala. Była to jednak szczęśliwa okoliczność, gdyż dzięki temu mogłem otrzymać święcenia w kaplicy Matki Bożej. Gdy przyszedłem do katedry, stary zakrystian, pan Radomski, po-wiedział do mnie: Proszę księdza, z takim zdrowiem to chyba raczej trzeba iść na cmentarz, a nie do święceń. Tak się wszystko układało, że tylko miłosierne oczy Matki Najświętszej patrzyły na ten dziwny obrzęd […]. Byłem tak słaby, że wygodniej mi było leżeć krzyżem na ziemi, niż stać .Byłem święcony przez chorego, ledwo trzymającego się na nogach, biskupa Wojciecha Owczarka. Ale i ja czułem się niewiele lepiej. Podczas Litanii do Wszystkich Świętych, spoczywając na posadzce, lękałem się chwili, gdy trzeba będzie wstać. Czy zdołam się utrzymać na nogach? Taki był stan mojego zdrowia. Ale biskup Stanisław pozwolił mnie wyświęcić. I ja pragnąłem, po licznych trudnościach i przeciwnościach, skończyć w swoim życiu okres przygotowania do kapłaństwa […], więc podźwignąłem się z choroby. Pragnieniem moim było, aby móc w życiu przynajmniej kilka Mszy Świętych odprawić. Bóg jednak dodał do tych lat wiele jeszcze innych, nieprzewidzianych, i On wyznaczył czas. Przez to zobowiązał się poniekąd do tego, że gdy zażąda od człowieka służby kapłańskiej, będzie go potem w niej wspierał. Od tamtej pory czuję, że ciągnę nie swoimi siłami, tylko mocami Bożymi […]. Biskup Wojciech, który włożył na mnie swoje ręce, był niejako osobiście zainteresowany moim życiem. Nieraz dopytywał się, gdy byłem na studiach za granicą – czy wytrzymuję ze zdrowiem. I dodawał: Przecież to ja księdza wyświęciłem. On był przyczyną instrumentalną wszystkiego, co miało miejsce w moim życiu później. Kiedyś mi powiedział, że specjalnie modlił się o to, aby wesprzeć człowieka, który według ludzkich ocen nie za bardzo nadawał się do dźwigania ciężaru kapłaństwa. Nieraz odwołuję się do niego, wierząc mocno, że jest on wśród przyjaciół Bożych i że jego przyczynie zawdzięczam wiele. Prośmy dzisiaj Maryję, Uzdrowienie Chorych, aby wypraszała dla wszystkich cierpiących miłosierdzie swego Syna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *