SERCE DOBREGO PASTERZA NIGDY NIE UMIERA

31 MAJA – PONIEDZIAŁEK   – SERCE DOBREGO PASTERZA NIGDY NIE UMIERA

Nie sposób w naszych rozważaniach oddać wszystko, z czym zmierzył się później młody Prymas. Pan Bóg i Kościół pytał go: Czy miłujesz Mnie? Czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci? (J 21, 15).

Postanowił więc oprzeć się na Jasnogórskiej Opoce i ramionami objąć cały zbolały kraj. Nie było to łatwe. Takie troskliwe rozpostarcie rąk i serca wpisało się w krzyż Chrystusa, w przebite Serce Zbawiciela i przeszyte bólem Serce Jego Matki. Na jego oczach wszystko wydawało się obracać w gruzy. Nie poddał się! Jak mocne trzeba było mieć serce i jak wielką cierpliwość, aby znosić tragiczną likwidację ludzi Podziemia, tego co tradycyjne i polskie, znosić widok dramatów tułaczki rodaków po świecie, zapobiegać odcinaniu młodego pokolenia od własnej tożsamości historycznej, kulturowej, narodowej. Ile trzeba było mieć siły, aby stawić czoła wszelkim planowym prowokacjom Urzędu do spraw Wyznań, Urzędu Bezpieczeństwa, tzw. księży patriotów, ich metod szantażu i przemocy. Rozmawiać z cynicznymi ludźmi, których siłą była drwina, buta i przekonanie o realizowaniu jedynie słusznej, dziejowej misji, za którą stały listy z nowej stolicy świata proletariackiego, z Moskwy i hasła o dobrodziejstwie pokoju i nowego ładu społecznego. Wszystko to było dla Prymasa niemałym ościeniem. Świadczą o tym m.in. Zapiski więzienne, sporządzane podczas trzyletniego odosobnienia i udręczenia, wśród szykan i zadawania bólu moralnego. Jakiej trzeba było siły, aby znosić planową demoralizację młodzieży, rodzin, proaborcyjną ustawodawczość, wyrzucanie katechezy ze szkoły, utrudnianie chodzenia na niedzielne Msze święte, zakazywanie uroczystości liturgicznych poza świątyniami, likwidowanie struktur harcerstwa. Ile bólu trzeba było znieść przy odbieraniu zakonom ich dotychczasowego pola działania. Ile niezłomności trzeba było wykazać w tzw. kwestii Ziem Zachodnich, Warmii i Mazur. Jak wiele trzeba było mieć miłości, aby wybaczać wrogom, ale też i swoim, współwyznawcom, którzy posądzali go o złe intencje, oczerniając przed resztą, że ciasny, ludowy, mało inteligencki, nienowoczesny.

Ile trzeba było mieć rozwagi i mądrości, aby w posoborowych czasach nie pójść za szybką, pozorną i tanią odnową Kościoła. Ile trzeba było mieć wiary w opiekę Maryi i jak mądrze oraz właściwie interpretować Jej rolę nie tylko w dziejach naszej ojczyzny, ale i w stosunku do całego Kościoła i świata, aby na Soborze Watykańskim II zaproponować spojrzenie na Nią jako na Matkę Kościoła i całej wspólnoty wierzących. Jak osobiście trzeba było znać moc Jej nieugiętego Serca, które pod krzyżem Syna nie zwątpiło w sens tego niepojętego cierpienia zbawczego, w Boże miłosierdzie i w zwycięstwo Zmartwychwstania. Jak głębokim trzeba być, aby w obliczu własnych cierpień nie widzieć tylko swego bólu. Jak wielki duchem musi żyć człowiek i naród, aby oddać się Maryi za wolność duchową innych, za rozwój Kościoła w Polsce i świecie.

Nie zapomnijmy, skąd Wielki Prymas czerpał siły do wytrwania i do zwycięstwa. W Rywałdzie, w pierwszym miejscu uwięzienia, gdy tylko poznał mały pokój z murami nafaszerowanymi podsłuchami, narysował na ścianie ołówkiem znaki stacji drogi krzyżowej. Nigdy nie odwrócił się od Ukrzyżowanego. To On dawał mu pokój i siłę. Wpatrywał się w Mistrza oczyma i sercem Jego Matki.

Zakończył życie w cieniu wielkiego i świętego Jana Pawła II. Trochę tak, jak patron jego archikatedry, Jan Chrzciciel. Wszystko ofiarował za Ojca Świętego, aby on po zamachu mógł żyć i nadal służyć Kościołowi. Umiał się cieszyć, że uczniowie idą już za Zastępcą Chrystusa. Nie zapomnijmy jednak o drodze, jaką wytyczył, o źródle łask i pomocy, z których sam czerpał.

Nie zapomnijmy o Maryi i złożonych Ślubach. Jesteśmy Narodem oddanym Maryi na wieczystą służbę Miłości i Prawdy. Obrona Jasnej Góry dziś – pisał uwięziony w Prudniku Śląskim Pry-mas – to obrona chrześcijańskiego ducha Narodu, to obrona kultury rodzimej, obrona jedności serc ludzkich – w Bożym Sercu, to obrona swobodnego oddechu człowieka, który chce wierzyć bardziej Bogu niż ludziom, a ludziom – po Bożemu.

Maryjo, wzbudź ludzi pełnych Bożego Ducha i miłości do Boga, do Ciebie i do Kościoła! Pomóż nam wypełnić testament duchowy Wielkiego Prymasa! Prosimy o łaski za Jego wstawiennictwem. Niech nigdy nie zaginie pamięć o Wielkim Prymasie, gdyż Serce Dobrego Pasterza nigdy nie umiera!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.