Boże Ciało – Święto Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

53a14c2364ed3_k1Dziś święto Bożego Ciała, a dokładnie Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej. Wierni tradycyjnie przejdą w uroczystych procesjach ulicami swoich miejscowości. Na pewno uroczystości nie będą mogły się obejść bez dzieci, które na czele procesji sypią kwiatki. To właśnie po dywanie ułożonym z kolorowych płatków idą wierni, a w centralnym miejscu kapłan niosący Najświętszy Sakrament.

Procesji towarzyszą śpiewy i modlitwa. Święto Bożego Ciała jest ruchome, zawsze jednak przypada 60 dni po Wielkanocy, a więc 10 dni po Zesłaniu Ducha Świętego. Zawsze także w czwartek, podobnie jak Ostatnia Wieczerza. Dlaczego? Wspominamy wtedy, podobnie jak w Wielki Czwartek, ustanowienie przez Chrystusa Eucharystii, podczas Ostatniej Wieczerzy. Ale wtedy, w Wielkim Tygodniu, ta pamiątka ma charakter pasyjny, ze względu na towarzyszącą perspektywę zdrady oraz męki i śmierci Jezusa. Świętowanie Bożego Ciała ma za to charakter o wiele radośniejszy – mówi ojciec Norbert Oczkowski, dominikanin z wrocławskiego klasztoru Ojców Dominikanów.

Na fali cudu i hostii z krwią
Jaka jest geneza Bożego Ciała? Ojciec Norbert opowiada, że pierwszy raz święto obchodzono w XIII wieku we Francji. Biskup Liege pod wpływem objawień św. Joanny z Cornillon ustanowił je dla swojej diecezji. Ostatecznie do kalendarza Kościoła powszechnego wprowadzono tę uroczystość przez papieża Jana XXII dopiero sto lat później. – Niejako na fali cudu eucharystycznego w Orvietto, gdzie hostia podczas mszy spłynęła krwią Chrystusa. W Polsce uroczystość tę wprowadził biskup Nankier w XIV wieku dla diecezji krakowskiej – opowiada dominikanin. Choć w procesjach zawsze bardzo licznie uczestniczą wierni, to nie wszyscy sobie jednak zdają sprawę do końca z istoty święta Bożego Ciała. Duchowny z Wrocławia tłumaczy to jasno: – Istotą tego święta jest uwielbienie Boga, który z miłości do człowieka najpierw stał się sam człowiekiem a później chcąc pozostać z nami najbliżej, jak się da, oddał się człowiekowi, jako najprostszy pokarm – chleb i wino. Mówi się, że chleb symbolizuje naszą codzienność, a wino świętowanie i radość. Wyprowadzamy Chrystusa na zewnątrz ponieważ chcemy się Nim pochwalić, pokazać innym nasz najcenniejszy skarb, ale również po to, by świat, który żyje bez Boga, pobłogosławić – mówi o. Oczkowski.

Cztery ołtarze, ale nie strony świata
Podczas procesji wierni zatrzymują się zawsze przed czterema ołtarzami. Liczba ta związana jest z czterema ewangelistami. – Każdy z nich, na swój sposób, mówi o tajemnicy Eucharystii. Dlatego patrzymy na naszego Pana, ukrytego w kawałku chleba oczami poszczególnych ewangelistów – mówi duchowny. Przy każdym ołtarzu odczytuje się lub śpiewa Ewangelię Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. – Oczywiście niektórzy będą mówili o czterech stronach świata, o czterech żywiołach itd. Ale to są gusła i tradycja niechrześcijańska. Oczywiście zapewne, jak to w życiu bywa, na religijność miały wpływ pewne miejscowe przesądy. Jednakże nie jest to istotą, sednem i zasadniczą treścią tej procesji – przekonuje o. Norbert Oczkowski. Dodaje, że procesje Bożego Ciała są zwyczajem typowo polskim, ale dla niego bardzo pięknym i wartym kontynuowania. Cieszy go, że w procesjach co roku bierze udział tak wiele osób.

Biel najważniejsza
Procesja Bożego Ciała nie mogłaby się odbyć bez sypania kwiatów. To najczęściej przywilej dzieci, głównie dziewczynek. Przeważnie na czele procesji idą dzieci pierwszokomunijne. – Dziewczynki, które dopiero co, po raz pierwszy, przyjęły Komunię Świętą są najmłodszymi chrześcijankami, które odkryły tajemnicę Eucharystii. Biel jest zawsze symbolem czystości, a przecież przed Bogiem można stanąć i otworzyć swe serce na Jego łaskę, tylko wtedy gdy jesteśmy czyści. Biel jest zatem symbolem gotowości do obcowania z Bogiem – uzasadnia tę tradycję wrocławski dominikanin. Kolejną tradycją, jak twierdzi o. Norbert, wywodzącą się z pogaństwa i zabobonów jest zrywanie gałęzi, które są umieszczane za ołtarzami procesyjnymi i zanoszenie ich do domu. Wiele osób tak robi, bo wierzy po prostu, że te gałęzie przyniosą im szczęście. – Niestety, wiara ewangeliczna odrzuca takie zwyczaje i wierzenia. To ścisła więź z Jezusem w Eucharystii, obcowanie z Nim na modlitwie i w Słowie Bożym może doprowadzić człowieka do szczęścia rozumianego, jako dojrzałość i spełnienie – mówi o. Norbert.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *