POWSTANIE WARSZAWSKIE

21 MAJA – PIĄTEK   –  POWSTANIE WARSZAWSKIE

Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13).

1 listopada 1942 roku przyszła do Lasek na spotkanie z księdzem Stefanem grupa dziewcząt z Warszawy, które chciały poświęcić swoje życie pracy apostolskiej wśród kobiet, tworząc „Miasto Dziewcząt”. W lipcu 1943 roku ksiądz S. Wyszyński wygłosił do nich rekolekcje i przyjął nad nimi kierownictwo duchowe. Z tej grupy z czasem powstał jeden z pierwszych w Polsce instytutów świeckich – obecnie Instytut Prymasa Wyszyńskiego. W marcu 1944 r., ks. dr S. Wyszyński w stopniu porucznika, pod pseudonimem Radwan III, objął funkcję kapelana AK w rejonie Kampinosu. W lipcu 1944 r. razem z matką Elżbietą Czacką, założycielką Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, zorganizował szpital powstańczy w Laskach.

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, spadła na niego wielka odpowiedzialność duszpasterska, moralna i patriotyczna. Tak wspominał po latach dylematy młodych ludzi:

Część młodzieży znajdującej się w Laskach, która otrzymała przydział wojskowy, odmaszerowała bez wahania, ale większość, jako siła pomocnicza nie otrzymała wezwań imiennych.

To oni zwrócili się do ks. S. Wyszyńskiego z prośbą o radę, co mają uczynić. Ksiądz profesor nie odpowiedział im od razu, poprosił o czas do namysłu. Na drugi dzień powiedział krótko: Ja bym na waszym miejscu poszedł, tam giną ludzie. Do dziewcząt zwrócił się: Wy nie strzelajcie, jesteście po to, by nieść życie. Tam najbardziej potrzebna będzie modlitwa.

Długo patrzył na grupę niknącą w perspektywie szerokiej alei. Stał i robił nad nimi znak krzyża. Gdy odwrócili się, jeszcze stał i błogosławił. Gdy zniknęli za zakrętem wszedł do kaplicy i długo leżał krzyżem.

Wydarzenia z tamtego czasu na zawsze zapisały się w pamięci Prymasa Tysiąclecia. Mówią o tym także inne wspomnienia:

Wśród pracy mojej w Laskach wśród dziatwy ociemniałej, podtrzymywałem na duchu strwożonych sytuacją przyfrontowego życia głównie modlitwą do Matki Bożej. Rzecz znamienna – chociaż Zakład przechodził przez bardzo ciężkie chwile obstrzału artyleryjskiego, pacyfikacji Kampinosu itp., nigdy nie byliśmy zmuszeni do odłożenia wieczornego różańca .Lata pracy wśród ociemniałych, a zwłaszcza długie miesiące pracy w szpitalu powstańczym bardzo wiele mnie nauczyły. To więcej niż uniwersytet, bo to głębokie zrozumienie bliźniego, czego się na ogół z książek nie nauczy. Szacunku dla człowieka nabywa się nie wtedy, gdy widzi się go w pozycji bohaterskiej, ale gdy widzi się człowieka w udręce. W okresie walk powstańczych na pobrzeżu Kampinosu zetknąłem się z zespołem dziewcząt, które pełniły służbę łączniczą. Spowiadałem je, służyłem, niekiedy ostrzegałem, radziłem… Jedno wiedziałem: zdolne są do każdej ofiary, przekonane, że pełnią świętą powinność. Od tych dziewcząt można się było wiele nauczyć. One nie tylko walczyły, one swoją postawą uczyły. Padały, niewątpliwie. Grzebaliśmy je w polskiej ziemi. Też prawda. Ale były jak ziarno pszeniczne, które pada w ziemię, aby obumarłszy, przynieść owoc stokrotny. Takim ludziom jak one potrzeba wielkich ideałów i wzorów. Gdy szły na ryzykowne zadanie, prosiły o jedno: o medaliczek Matki Bożej. Uważały, że to jest ich największa siła. W Laskach wiele się wtedy działo. Znad płonącej Warszawy nadciągały chmury dymu:[…] mówiłem, to nasze biblioteki, nasze archiwa płoną […]. Dymy przykryły niebiosa, słońca nie widać […]. Nie mogliśmy oderwać oczu od chmur spalonych papierów, które wichry niosły z Warszawy; nie mogliśmy zapomnieć o naszym bólu.

Z tego okresu siostry franciszkanki zapamiętały następujące wydarzenie. Kiedyś, już pod koniec powstania, ksiądz Stefan stojąc na skraju lasu, zobaczył stertę spalonych, przyniesionych przez wiatr papierów. Znalazł wśród nich nadpaloną kartkę z napisem: Będziesz miłował… Niosąc na dłoni do kaplicy, pokazał siostrom i skomentował:

Nic droższego nie mogła nam przynieść ginąca Stolica. To naj-świętszy apel walczącej Warszawy do nas i do całego świata. Apel i testament… Będziesz miłował.

Jak wielką wiarę trzeba mieć, aby w tak nieludzkich warunkach, w ten sposób skomentować ten znak. Jak bardzo Bóg przypominał kapłanowi o swojej prawdzie!

Maryjo, Gwiazdo Morza, uproś młodzieży dar głębokiej wiary i miłości do Twego Syna. Wymadlaj, Matko, młodym Polakom mądrość i wspólną odpowiedzialność za losy Ojczyzny budowanej na fundamentach Ewangelii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *