GIMNAZJUM W ŁOMŻY

9 MAJA – NIEDZIELA –  GIMNAZJUM W ŁOMŻY

W kolejnych latach, 1915–1917, w związku z odcięciem Andrzejewa od Warszawy przez linię frontu, kontynuował Stefan naukę w Gimnazjum Męskim im. Piotra Skargi w Łomży. Była to szkoła o profilu handlowym.      W tym czasie mieszkał w wynajmowanym pokoju u jednego ze swoich profesorów. Młodzież szkolna dotkliwie przeżywała czas niemieckiej okupacji. Okupanci rozwiązali harcerstwo, zabraniając ambitnym młodym patriotom zrzeszania się w jego szeregach. Przyłapanych na niesubordynacji poddawano karze bicia, wymierzając 25 pejczów. Mimo licznych zagrożeń młody Stefan niezwykle wysoko cenił działalność harcerską. Zaangażowany w budowę organizacyjnych struktur, niejeden raz na własnej skórze odczuł nienawiść wrogów. Otrzymaną chłostę nazwał później: pierwszymi cierpieniami dla Ojczyzny. Duch wspólnoty i troski o siebie nawzajem nakazywał Stefanowi dzielić się z kolegami otrzymaną od rodziców żywnością. Był to przecież czas wojny i wielu spośród gimnazjalistów przymierało głodem.

Letnie wakacje 1917 roku były dla Stefana czasem ważnych decyzji. Wtedy to wyjawił ojcu zamiar wstąpienia do seminarium duchownego. Stanisław Wyszyński zdziwił się decyzją szesnastoletniego syna. Mimo, że był organistą, a może właśnie dlatego, próbował uświadomić synowi trudności kapłańskiego stanu. Ostatecznie jednak udzielił młodzieńcowi swego ojcowskiego błogosławieństwa i zapisał syna do Liceum im. Piusa X we Włocławku. Było to niższe seminarium duchowne. W nowej szkole pobierał Stefan nauki przez kolejne dwa lata, aż do matury. Przypomnijmy, że był to okres nowego zamętu. W Rosji bolszewicy doprowadzili do wybuchu rewolucji październikowej, próbując stworzyć świat bez Boga.

W roku 1918 r. Stefek przeżył kolejny życiowy dramat. Młodo, bo w 11. roku życia, umarł jego brat Wacław. Wiosną tego samego roku, ojciec Stefana przeniósł się wraz z rodziną w nowe miejsce pracy do, leżącego w powiecie grójeckim, Wrociszewa nad Pilicą. Pani Eugenia Wyszyńska, druga żona ojca, dawna serdeczna przyjaciółka nieżyjącej już 8 lat matki, swoją dobrocią, żywą troską i opieką, jaką otaczała wszystkie dzieci, cieszyła się szczerym szacunkiem i przywiązaniem całej rodziny. Pan Stanisław zaś, podobnie jak w poprzednich miejscach swojej pracy, i w tym nowym środowisku parafialnym aktywnie kontynuował życiową misję działacza społeczno-kulturalnego.

W planach Bożych nie ma przypadków. Jesień 1918 r. obfitowała w życiu młodego licealisty licznymi wydarzeniami o charakterze ściśle kościelnym. Upewniły one Stefana w dalszym osiąganiu świadomie obranego celu życiowego. Otóż 22 września 1918 r., spotkał się w gronie uczniowskim z arcybiskupem Achillesem Rattim. Był to czas wizytacji włocławskiego seminarium oraz Liceum Piusa X, które ten przyszły papież – Pius XI – podejmował jako wizytator apostolski. Przypomnijmy, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Achilles Ratti, został w naszym kraju nuncjuszem apostolskim. Gdy w 1920 r. toczyła się Bitwa Warszawska, wspomniany arcybiskup, obok przedstawiciela Turcji, pozostał w Warszawie. Wszyscy dyplomaci innych państw opuścili ze strachu stolicę kraju. Zatem był to człowiek odważny i nieprzeciętny. Musiał zrobić duże wrażenie na Stefku Wyszyńskim, bystrym obserwatorze życia.

10 listopada 1918 roku, w katedrze włocławskiej miała miejsce konsekracja biskupa Władysława Krynickiego, późniejszego ordynariusza włocławskiego. Stefan uczestniczył w niej razem ze swoją szkołą.

Z kolei 11 listopada 1918 r., w jakże wymownym dla Polski dniu, nieświadomy wszystkich planów Bożych, uczestniczył Stefan, przyszły Prymas Polski, w spotkaniu ze swoim poprzednikiem na prymasowskiej stolicy, arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim i poznańskim, Edmundem Dalborem, ówczesnym Prymasem Polski. Abp Dalbor wizytował tego dnia niższe i wyższe seminarium włocławskie. Czy oczyma ducha rozpoznał prymas Dalbor w niebieskookim, bystrym Stefanie, swego następcę?

Maryjo, uproś nam u Syna pragnienie szczerego rozpoznawania Jego świętej woli oraz męstwa potrzebnego do realizowania jej całym naszym życiem osobistym i społecznym

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *