O. Stanisław Przepierski OP. – OPATRZNOŚCIOWY PASTERZ – DROGI ŻYCIA KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO
1MAJA – SOBOTA – Dwaj wielcy mężowie kościoła
Maj 1981 r. był brzemienny w trudne wydarzenia i na zawsze odcisnął się w dziejach Kościoła i Polski. Oto w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego 28 maja – o godz. 4.40 umarł wielki Prymas Polski, Stefan kardynał Wyszyński.
Ten wyjątkowy biskup Kościoła zapisał się na trwałe w powojennej historii jako niezłomny obrońca wiary oraz praw Kościoła i Narodu. W czasach panowania ideologii komunistycznej okazał się mądrym, mężnym i niezłomnym rzecznikiem Ewangelii również w krajach za tzw. żelazną kurtyną. Zapłacił za to więzieniem i rozlicznymi szykanami ze strony ateistycznej władzy próbującej wyrwać z ludzkich serc Boga, a także najwspanialszą spuściznę wiary i ojczystej kultury.
Jako Defensor Patriae (Obrońca Ojczyzny) zdecydowanie występował przeciwko wszczepianiu rodakom niechrześcijańskiej mentalności i zmuszaniu do uznawania narzuconej władzy. Swoją postawą i szlachetnością ducha wskazy-wał drogi Chrystusowe. Wnosił światło nadziei i miłości tam, gdzie ciemność chciała zdławić dusze Polaków.
Życiorys Prymasa Tysiąclecia przesycony był cierpieniem. Sam zaświadczał: „Moja droga była zawsze drogą Wielkiego Piątku […]. Jestem za nią Bogu bardzo wdzięczny”.
Ciężkie brzemię krzyża dało znać o sobie szczególnie w okresie przedagonalnym. Oto 13 kwietnia 1981 r. lekarze wykryli w jego jamie brzusznej komórki nowotworu złośliwego o najwyższej aktywności. Miesiąc później, 13 maja, z przerażeniem dowiedział się o zamachu na Jana Pawła II. Cierpienie spotęgowała obawa o życie umiłowanego Papieża. Przecież przez wiele lat łączyła ich wspólna troska o sytuację Kościoła oraz o rzeczywistą wolność Ojczyzny.
Razem intensywnie współpracowali, przygotowując rodaków do Milenium Chrztu Polski. Wielka troska Prymasa o zachowanie przy życiu Jana Pawła II stała się odtąd sprawą nadrzędną. Na trzy dni przez śmiercią, która nastąpiła 28 maja 1981 r., Prymas odbył telefoniczną rozmowę z leżącym po zamachu w rzymskiej klinice Janem Pawłem II. Nie wiemy do końca, o czym rozmawiali wtedy ci dwaj Boży Mężowie. Wiemy natomiast, że był to czas wielkiej i ciężkiej próby wiary dla Nich, dla Kościoła powszechnego i dla wszystkich rodaków żyjących w kraju i za granicą.
Po wydarzeniach w sierpniu 1980 r. program młodej Solidarności wymagał utrwalenia i stałego wdrażania, również w pozostałych środowiskach zawodowych. Rozbudzone pragnienie uwolnienia się kraju spod wspomnianych narzuconych rządów, zabiegi o prawdziwą wolność i suwerenność stale łączyły się z obawami Polaków o życie Prymasa i Papieża. Pytano: „Czyżby Polska miała być pozbawiona tych wielkich Orędowników przed Bogiem i światem?”. Jakże osobliwie w tych okolicznościach, heroicznie i dramatycznie wybrzmiewa nagrane orędzie, wypowiedziane przez Prymasa drżącym i słabnącym głosem, a skierowane do wiernych zgromadzonych w warszawskiej archikatedrze św. Jana i na placu Zamkowym. „Dzisiaj pozostaje nam tylko jedno. Wszystkie nasze osobiste cierpienia, udręki starajmy się dołączyć do tych wielkich udręk świata. Na pewno Ojciec Święty też tak to przeżywa, ażeby osobiste udręki składać w dłonie Matki Kościoła, której zawierzył na Jasnej Górze. To jest jego najważniejsze dzieło. W porównaniu z tym wielkim dziełem nasze osobiste cierpienia stają się maluczkie i dlatego najmilsi i ja, dotknięty obecnie w moich najrozmaitszych dolegliwościach fizycznych, muszę je uważać za skromne i małe w porównaniu z tym, co dotknęło głowę Kościoła”.
Prosił także, aby wszystkie zanoszone w jego intencji modlitwy zanosić odtąd za Ojca Świętego. To niezwykłe orędzie było wielką pieczęcią życia Księdza Prymasa, życia pełnego miłości do Boga, Maryi, Kościoła, Ojczyzny i Jana Pawła II. To cierpienie zostało przyjęte przez Boże miłosierdzie. Jan Paweł II przeżył.
Papież 23 października 1979 r., dzień po przyjęciu od wszystkich kardynałów homagium, podczas Mszy dziękczynnej sprawowanej w rzymskiej bazylice razem z Prymasem, zaświadczył wobec zgromadzonych rodaków: „Czcigodny i umiłowany (mój) Księże Prymasie! Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża – Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem. Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”.
Z kolei w sporządzonym w trakcie pontyfikatu Testamencie, Ojciec Święty napisał: Kiedy w dniu 16 października 1978 r. konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: „zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie”. […]
Wypowiedział je Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa. „Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję” – zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego Poprzednika, kard. Augusta Hlonda.
W ten sposób zostałem poniekąd przygotowany do zadania, które w dniu 16 października 1978 r. stanęło przede mną. W chwili, kiedy piszę te słowa, Jubileuszowy Rok 2000 stał się już rzeczywistością, która trwa.
Widząc spełniające się wspaniałe wyroki Boże, przez wstawiennictwo Maryi uwielbiajmy Trójcę Przenajświętszą za dar beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. Prośmy o obfite owoce duchowe tego wydarzenia dla naszej Ojczyzny, Kościoła oraz wszystkich ludzi dobrej woli”.
Dodaj komentarz